Blog > Komentarze do wpisu
POD WŁOS
Tak jak lubię przeciągnąć dłonią po świeżo obciętej na jeża meskiej fryzurze,jak lubię swetry z prawdziwej wełny, które koniecznie chcą wejść mi w naskórek, tak też uwielbiam takie książki. Szorstkie, trudne, broniące się przed czytelnikiem. To przebijanie się, to mocowanie: kto-kogo... super doznania. Najczęściej książka musi się poddać. I wtedy odkrywa całe swoje "wnętrze lasu na żywo", jak mawia Derek. Padła też najnowsza powieść Doroty Masłowskiej, sto razy zapowiadana jako trudna do czytania. Ale kiedy już przy kilkudziesiątej stronie trudna przestała być, a treść się mi zsyntetyzowała, to się wyłonił obraz przerażający. Obraz szumu informacyjnego tak dotkliwy, że... Bo to, co wg Autorki nas otacza, ten brudny, zapuszczony świat bez wartości, ten cynizm w uczuciach, ta pustka duchowa, ten seks obrzygany, to wieczne kupno-sprzedaż, te pozory prawdziwego życia, ta młodzież pogubiona w hipermarketach, narkotykach, układach, itp., itd. Wycinaj kody, losuj nagrody, piosenki powstałe za pieniądze Unii Europejskiej... Ten śmietnik ma tę przewagę nad wartościami, że promuje się hałaśliwie, natrętnie i bez litości. I przykrywa wielu warstwami to, co ważne. A poza tym podziwiam Panią Dorotę za pracowitość, niepoddawanie się zalewajacej ja codzienności, bo ma tego trochę na głowie.I za dojrzałość, mimo wieku. No i za te niebanalne sformułowania językowe typu "moje dziecko to taki Jezusek z promyczkami". Sam smak. Nakrzyczałam na moją Koleżankę z Wojska, że nic nie czyta, tylko Trylogię i Teletydzień. Że się zatrzymała, i się nie rozwija. Wymądrzam się coraz bardziej, i choć widzę lekkie rozbawienie w jej oczach - brnę dalej. Czytaj coś! krzyczę. A co? co? Choćby Masłowską, wydała właśnie drugą powieść! Znałam jedno Masłosko, na Parkowej mieszkała. To ta? - bawi się mną jak dzieckiem.
czwartek, 22 września 2005, radocka

Polecane wpisy