Blog > Komentarze do wpisu
DRAMATYCZNE piękno
Dawno, dawno temu, kiedy byłam jeszcze małą, kilkunastoletnią dziewczynką, zapachniał mi teatr. Zapachniał leliją i cynamonem w ósmej klasie podstawówki, choć jak dziś pomyślę, co za przedstawienie tak mnie doń zachęciło, to - pełny obciach. Otóż prowincjonalna operetka (teraz powiedzielibyśmy - teatr muzyczny) wystawiła śpiewane przedstawienie, z którego pamiętam takiż motyw: " Sewastopolski walc, czemu serce tak drżyyy, wśród miliona szczęśliwych par, znowu ja znowu tyyy..." Nie pomnę tytułu, ale z powyższych słów jak nic wynika, że przedstawienie było po linii i po szczeblu oraz prawomyślne. Nie jakiś tam zgniłozachodni musical Hair, czy cóś, a siermiężna śpiewogra zakupiona za ruble transferowe.

Nieświadoma obciachu, z naiwnie czułostkowym sercem - zaszczepiłam się. Tylko potem nie bardzo było skąd brać prawdziwy teatr, bo mieszkałam w kolejnym Miasteczku, które takowegoż nie posiadało. I kiedyś pomyślałam sobie - przeczytawszy dramat Niemcy w wersji książkowej jako lekturę szkolną obowiązkową - że skoro nie na żywo, to mogę mieć teatr w wyobraźni. Zaczęłam szukać sztuk teatralnych w wersji papierowej.

Poczytałam, poczytałam.

Potem, kiedy byłam już duża, na praktyki studenckie trafiłam do Warszawy. Miesiąc z darmowym zakwaterowaniem. Cóż zrobiłam pierwszego dnia? Zakupiłam gazetę z repertuarem teatrów i zarezerwowałam bilety na wszystko, co chciałam obejrzeć. To był piękny czas. Szajna, Hanuszkiewicz, Różewicz...W kolejnym roku znów trafiłam na praktyki do stolicy. Wymusiłam ten przydział na opiekunie roku, uzasadniając to koniecznością zbierania u źródeł materiałów do pracy magisterskiej.

Wiadomo, co zrobiłam natychmiast po przyjeździe.

Ten przydługi początek wiedzie do takiegoż stwierdzenia, że właśnie wróciłam do pierwszego pomysłu. Nie mogąc obejrzeć wystawianych przez TR Warszawa sztuk pisanych przez Dorotę Masłowską, zakupiłam jedną z nich w wersji papierowej. To Między nami dobrze jest. Wystawiłam sobie ten spektakl w wyobraźni, ale jakoś do mnie nie przemówił. Cenię Masłowską za genialny słuch językowy, znajomość charakterystycznych epoce i wiekowi zdań, wyrazów i fraz, talent aż zaskakujący u tak młodej osoby, ale - do teatru to chyba jednak daleko.

To mi się świetnie czyta, tak jak i pozostałe jej rzeczy, ale...

Wyobraźnia to jednak nie wszystko.
poniedziałek, 26 stycznia 2009, radocka

Polecane wpisy