Blog > Komentarze do wpisu
MASŁOWSKA z Jarzyną
TR Warszawa przyjechał pod mój dom ze spektaklem "Między nami dobrze jest" Doroty Masłowskiej. Od paru lat jestem fanką ich teatralnej drogi, interpretacji i braku lęku przed trudnym repertuarem. Od pierwszych fraz " Wojny polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną" jestem też fanką twórczości Doroty Masłowskiej.

No to przecież nie mogłam nie pójść i nie zobaczyć.

Prosta geometryczna scenografia, jeszcze w półmroku. Na widowni usadzani są ci, którzy mieli szczęście na parę wejściówek. Także połowa trupy aktorskiej miejskiego teatru. A przed moim nosem - pan Bartłomiej Kasprzykowski, mężczyzna rozmiarów jak najbardziej słusznych. Oglądał rzecz zawodowo. Zapewne podglądał warsztat i nie śmiał się prawie wcale, przez co mój śmiech wiązł mi w gardle. Bo może śmieję się niestosownie?

Pani Dorota przeorała dogłębnie i boleśnie nasze polskie jestestwo wojenno-komunistyczno- kapitalistyczne. Inteligentnie, ironicznie i złośliwie wyśmiała wszystko, czego wyśmiać się dotąd nie poważono. A może i odważono, ale ona zrobiła to inaczej, po masłowsku. Dlaczego - pyta Mała Metalowa Dziewczynka - w Ameryce jest Ameryka, w Niemczech są Niemcy, nawet w Czechach - Czechy, a tylko w Polsce jest Polska? A głos dobiegający z Radia, opowiada historię Polski zaczynającą się tak: " W dawnych czasach, gdy świat rządził się jeszcze prawem boskim, wszyscy ludzie na świecie byli Polakami..."

Aktorstwo znakomite. Z panem Adamem Woronowiczem, którego wielbię od lat za specyficzną przeczystą dykcję, osobność i intymność, mimo gry w zespole. Tu kreował Mężczyznę, nawiedzonego reżysera, który filmem "Koń, który jeździł, konno" zdobył wszystkie nagrody świata oraz sławę... Ta niemożność oderwania oczu od artysty, który nie jest sam na scenie to chyba charyzma?
 
Interesujący był też pan Rafał Maćkowiak w roli zblazowanego aktora. I Edyta, kobieta - widz filmu, co do której zastanawiałam się, skąd ja znam ten sposób mówienia? Skąd ja ją znam? Majorkaaa...Majorka... zaczęło coś we mnie śpiewać. Ach, to przecież pani Katarzyna Warnke!

Potem oklaski, ukłony po ostatniej scenie z mistrzynią Danutą Szaflarską w roli Osowiałej Staruszki i panią Aleksandrą Popławską w roli Małej Metalowej Dziewczynki. Artyści robili to jednocześnie, równym rządkiem stojąc a to z tyłu,  a to z przodu sceny. Pani Danuta schodzi ostatnia. Maleńka, drobna, przygarbiona. Wzrusza mnie ten widok. Budzi czułość.

I taka wychodzę, to znaczy wychodzimy w noc.
wtorek, 25 października 2011, radocka

Polecane wpisy