Blog > Komentarze do wpisu
Kochanie zabiłam nasze koty - mówi Masłowska
Jak niezwykłym przeżyciem jest obserwowanie rozwoju dziecka, wiedzą wszyscy rodzice. A jeszcze niezwyklejszym jest obserwowanie rozwoju pisarki/rza. Z zaciekawieniem czytam kolejne książki pani Doroty Masłowskiej. Niezwykła forma językowa, którą konsekwentnie uprawia od "Wojny polsko-ruskiej pod flagą biało czerwoną", imponuje mi i zachwyca.

I teraz też.

Trzecia powieść pisarki, jak zawsze niezbyt obszerna, zajęła mi jedno popołudnie. Szare, lekko zimowe, z szybko zapadającym zmierzchem. Ku memu zdumieniu specyficzny język autorki polegający na nagromadzeniu sztamp językowo-reklamowo-telewizyjnych, zdań wytrychów pozbawionych głębi przez powtarzalność i nadęcie, ukazał też drugie dno. Nie tylko ośmieszał naszą codzienność, ale okazał się też dożylnie smutny. Jak w lustrze zobaczyłam całą naszą ludzką nędzę przez sterowalność, durne stereotypy, potrzebę bycia takim samym, albo i lepszym w stosowaniu tego, co narzucają inni, ci którzy sprzedają wszystko. Funkcjonujemy sterowani durnymi gazetkami, reklamą, modą. Bezmózgie mechanizmy, które przy małym wysiłku łykną wszystko i dadzą się zaprogramować, by być lepszym od innych. Z tym, że już nikt nie zastanawia się, co jest istotą bycia lepszym.

Historia dwóch kobiet, koleżanko-przyjaciółek, z których w końcu jedna poznaje mężczyznę, a druga ma jej za złe oraz zazdrości, choć pogardza. Tak jak to u Doroty Masłowskiej wszystko pomieszane, nie do końca można się wyrozumieć w uczuciach.

I tak mija pół książki.

A w drugiej połowie - niespodziewane zaskoczenie. Autorka pisze o sobie, o tym, jak nie może napisać książki, i... jest to pisane piękną, poprawną polszczyzną. I interesująco. Proszę, co więc tu mamy? Czy porzuciła młodzieńczą stylistykę, bo młodzieńczość z wolna uchodzi?

Zaraz idę po zakupy do hipermarketu. Znów usłyszę beznamiętne: Dziękujemy. Zapraszamy ponownie. Powiedziane takim tonem, że wiem, iż nikomu na mojej tam obecności wcale nie zależy...

Oni mówią do moich pieniędzy.





czwartek, 03 stycznia 2013, radocka

Polecane wpisy