Blog > Komentarze do wpisu
Masłowska, to jest TEATR
We wczorajszy wieczór Tv Kultura zainaugurowała Telewizyjny Festiwal Teatrów Polski. Wiedziałam wcześniej, czekałam, czekałam. Pomysł jak z moich marzeń, by być wszędzie tam, gdzie zachwycony lud polski ogląda coś znakomitego w teatrze miejscowym. I potwierdzają to potem krytycy na łamach. I ja czytam, czytam, i chęć we mnie nieprzebrana... Przecież wiadomo, że tam nie pojadę. Zwykle to setki kilometrów, a rano przecież do roboty wstać trzeba.

I jeszcze to, że Masłowska, której stylem i językiem urzeczonam od początku, od "Wojny polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną" nomen omen, oby nie zły.

Więc smak sobie wyostrzam, szykuję się, aż tu nagle...

Moja sąsiadka, od kilku lat w mocno problematycznym związku z mężem, szuka miejsca i ucha do wylania żalów. Sytuacja właśnie się znów zaostrzyła. A ona z tych walecznych kobiet, domagających się poszanowania oraz domowej współpracy, choćby siłą (-om, siłom), a tym bardziej godnością (-om, godnościom) osobistom. I tam się jeszcze pojawia kobieta, która jest jej mężem zachwycona, i nie wiadomo, jakiż to stopień zachwycenia jest, czy oby nie najwyższy; przebosko piękna, raz widziałam, jak podjechała taksówką (-om, taksówkom) po niego pod dom. Z tym, że żona też niczego sobie, tyle, że długo.

Sąsiadki bliskiej odprawić nie sposób, zaczęła lamenty przed osiemnastą, o dwudziestej szpilki mi w tyłek z niecierpliwości weszły, gdyż zaraz teatr! A jej nie powiem przecież, boć ona nie teatralna w najmniejszym razie. Nie zrozumie. Manewrowałam, manewrowałam, podprowadzałam ku drzwiom, tarłam oczy.

Zrobiła się dwudziesta pierwsza. No i obejrzałam tylko ciut spektaklu "Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku", strasznie mi się podobało, szczególnie wplątanie przez panią Agnieszkę Glińską, reżyserkę piosenek z lat osiemdziesiątych i takichże ruchów, układów tanecznych. Ale bez początku sensownego końca w tym nie było.

Muszę polować na powtórkę.

Może sąsiadka nie wyczuje.
środa, 04 marca 2015, radocka

Polecane wpisy