Kategorie: Wszystkie | Dziwnie | Pięknie | Sennie | Smutno | Straszno | Śmiesznie
RSS
środa, 15 listopada 2017
Pan NIKT

Stał przede mną, cały optymistycznie szary: szare włosy, szara kurtka, szare spodnie. Przy: Przekażcie sobie znak pokoju, odwrócił się i widać było, że wyraz twarzy też szary, nijaki. Idealny pan nikt. 

Chłodno było, podniósł kołnierz kurtki.

Mad kow miał pod nim wyhaftowane.

No, no. Czyli barwy ochronne.

sobota, 11 listopada 2017
NIEszczęście

Usiadłam obok niego na przednim siedzeniu. Wysoki, ani młody, ani stary.

Po dwóch przystankach: Dzień dobry, proszę przygotować bilety do kontroli.

Wyjęłam z torebki kawałek plastiku. On sięgnął do teczki, wyjął kawałek plastiku. 

Pani kontrolerka piknęła odnośnym urządzeniem mój kawałek plastiku.

Nie mam biletu, powiedział najspokojniej na świecie on i wręczył pani swój kawałek plastiku.

I tak się zdarza, powiedziała pani kontroler i spisała dane w ciszy, spokoju i pełnej rezygnacji spisywanego.

Oddała plastik, pobrała podpis, opuściła autobus.

I wtedy on się rozpłakał.

środa, 08 listopada 2017
PICASSO dla początkujących

Na wystawę grafik, ceramiki, medali i pater ciągną tłumy. Niestety, w przewadze tłumy uczniów z nauczycielami, którzy nie oglądają, nie smakują, nie podziwiają, nie stają jak wryci. Młodzież nie ma na wrażenia czasu, bo młodzież non stop pyka fotki. Pyka eksponatom, ale i pyka sobie na tle. Pozy przybiera zamyślone i wymyślone, gdyż co jak co, ale to przecież rozumie, że tło prac jednego z największych malarzy świata, inaczej nie uchodzi. Głupia nie jest. A tych kilkoro, którzy wsłuchani suną za panią przewodnik, która pokazuje i objaśnia? Jakby nie wiedzieli, że wszystko jest w internecie, Że tutaj oryginały? A jakież to ma znaczenie. Obrazek jest obrazek, niezależnie od nośnika.

No może te niewyraźne obrazki pełne nagości: przed, po, w trakcie ze trzy. Ale tak zagmatwane figury, trudno zgadnąć, gdzie noga, gdzie ręka. Często i głowa byka się pokazuje, a czasem konik, a nawet Minotaur i centaur... Z tym, że kobitki częściej zaprezentowane są, że kompletnie gołe, w pełnej krasie, a chłopaki jakieś takie skryte bardziej. Artysta sfery erotycznej był, jak wiemy, znawcą i entuzjastą, tych modelek/muz to się przez jego życie i pracownię przewinęło, oj przewinęło... Ale jednak to, co trzeba zakryte/ukryte jest, te miejsca strategiczne. Artysta rozpustny i wyuzdany z natury swej ma być, ale nie do tego stopnia, żeby bezwstydny. I pomyśleć, że to ledwie sześćdziesiąt lat temu. Ale świat poszedł do przodu! Wziął, pornografię wynalazł i po kłopocie. Co tu młodzież jakoweś kontemplacje będzie wyczyniać, jak ma wszystko w internecie, a nawet i bardziej.

Znalazł się jednak na terenie jeden entuzjasta, który każdą obejrzaną część ekspozycji musiał z pracownikiem nadarzającym się omówić, abo nawet i z umundurowanym strażnikiem. Do jednego powiedział trzy słowa: dwadzieścia cztery miliony! Co? Dwadzieścia cztery miliony są warte te prace złotnicze. Oooo, powiedział strażnik i natychmiast poczuł, jak ważna jego praca jest; nawet ważniejsza niż przełożeni mówili, bo że takie to drogie, ukryli. Sie musi od widzów dowiadywać.
A znowuż z panią przy drzwiach chwilę rozmawiał i zakończył słowami: super, super, super wystawa. I pomknął przez korytarze, i drugiemu strażnikowi oświadczył, że na podstawie licznych doświadczeń własnych wywnioskował, iż właśnie podziwia najlepszą wystawę na jakiej był, i że warto było jechać tyle kilometrów,  że nie żałuje. Strażnik uprzejmie się uśmiechnął, gdyż strażnicy, być może z racji swej płci, a może z odmiennych, nieznanych względów, nie nawiązywali do wypowiedzi. Być może nie byli w tym zakresie przeszkoleni, ale to się nadrobi. Gdyż niesymetrycznym jest, że panie bez umundurowania nawiązywały, a na zachwyty odpowiadały: dziękujemy, dziękujemy, przekażemy komu trzeba. 

Przeczekałam całe to rozgadane, rozbiegane, rozpstrykane towarzystwo, znalazłam kolorowe, nieprawdopodobnie piękne grafiki, stałam, stałam, stałam, a potem zamarzyłam, żeby mieć je w domu. 

Pyknęłam fotkę.

 

niedziela, 05 listopada 2017
RĘCZnik

Który to mój ręcznik? - rozlega się z łazienki. 

Różowy - odkrzykuję.

Różowy? - upewnia się.

Różowy, różowy!

Wychodzi.

Wchodzę.

Różowy ręcznik na kabinie prysznicowej, mocno zharmonijkowany. Rozwieszę, szybciej wyschnie.

Ale suchy.

Sięgam po swój niebieski. 

Mokry.

 

niedziela, 29 października 2017
Gdzie jest teraz Anna, gdzie jest dzisiaj Anna eŁ?

Za kilka dni po raz czwarty zniknie z horyzontu mojej doczesności Ania, którą znałam wiele lat, a której nie znałam wcale. Znać i nie znać jednocześnie - to się wbrew pozorom nie wyklucza.

Świetnie zorganizowana, nawet odeszła tak, byśmy mogli ją pochować w Święto Zmarłych.

Paliła jak smok.

Ze smokami nie ma żartów.

 

środa, 25 października 2017
Eksperyment FANTAZJA

Zawitali do naszego miasta artyści scen warszawskich. Tak w PRL-u zachwalano wszelkiej maści chałturników, objeżdżających prowincjonalne mieściny, wsie i przysiółki. To sformułowanie miało dodać im blasku, przekonać widza, że są kimś specjalnym, choć nikt nigdy nie słyszał ich nazwisk. W ogólnodostępnych korytarzach podrzędnych hotelików z pokojami wyłącznie bez łazienek, za to obowiązkowo z umywalkami, wieszali własnoręcznie plakaty z nazwiskiem i zachętą typu: solo na ksylofonie.

W sobotni wieczór obejrzałam "Fantazję" w reżyserii pani Anny Karasińskiej pełną znakomitych artystów, którzy nie muszą się reklamować. Panie: Maria Majka Maj, Agnieszka Podsiadlik, Monika (niestety, nigdzie nie znalazłam nazwiska); panowie: Adam Woronowicz, Rafał Maćkowiak, Dobromir Dymecki. Spektakl stylizowany na próbę teatralną: zero scenografii, aktorzy w "codziennych" ubraniach, bez charakteryzacji. Reżyser z offu czyta zadanie: Dobromir gra teraz człowieka, który sika do basenu, Majka gra teraz osobę, która się tego wstydzi, Adam i Agnieszka grają teraz osoby, które się tego nie wstydzą, Rafał gra polityka, który nie ma zdania... I tak przez godzinę. Postać rodziła się na naszych oczach. Byliśmy podglądaczami. Inteligentne, dowcipne.

Nieustający i najgłośniejszy śmiech dobiegał z jednego miejsca. Siedziałam z przodu, głupio było się odwracać. Obok boleśnie przystojny czterdziestolatek, który nie zaśmiał się ani razu. Nieobecny jakby. W pewnym momencie poczułam zapach świeżego tytoniu. Sąsiad wyjął opakowanie i na kolanie robił skręta. Polizał, skleił, włożył za ucho. Jak tylko z offu dobiegło: To już koniec, wyleciał jak z procy. 

Genialne! Genialne! krzyczał w stronę sceny ten, który się tak intensywnie śmiał. Jego rozemocjonowanie spowodowało, że widownia nie mogła się zdecydować: głowy w przód, w tył, w przód, w tył. To Januszek, usłyszałam. Januszek (dlaczego jak ktoś głośno wyraża zachwyt, od razu traktujemy go jak dziecko?) pojawia się na wszystkich najlepszych spektaklach.

Ewidentnie lubi występować. 

 

 

 

 

czwartek, 19 października 2017
Starość=radość

A jak się czuje twoja starość?

Tak mi ostatnio nadokuczała, że dopóki się nie poprawi, nie gadam z nią.

15:09, radocka
Link Komentarze (2) »
niedziela, 15 października 2017
KRÓL naszej bandy

Jeśli wziąć pod uwagę ilość okrucieństwa, mordów, przemocy, agresji, brutalnego seksu, to pomyślałam: Krajewski przy Twardochu to czułe mizianie.

Jeśli wziąć pod uwagę traktowanie przez Jakuba Szapirę, głównego bohatera powieści "Król" pana Szczepana Twadocha, bliskich kobiet to pomyślałam, że musi on być pod znaku Byka. Nie pomyliłam się, w tekście jest data urodzin: 12 maja. Czuły kochanek, opiekuńczy mąż, mistrz bokserski, okrutny morderca - zadziwiająca koincydencja.

Jeśli wziąć pod uwagę, że czytelnik nurza się w tej kloace ponad trzysta stron i na końcu jest usatysfakcjonowany lekturą, to jest wirtuozeria.

 

wtorek, 10 października 2017
Surowa "Lekcja miłości"

Poniedziałkowa premiera Teatru Tv, który ma być, jak zapowiadają władze, odbudowany, napawała mnie nadzieją. Lubię dramat rosyjski, cenię obie aktorki, panie: Ewę Dałkowską i Edytę Jungowską. Usiadłam, wyostrzyłam uwagę. 

"Lekcja miłości" autorstwa Iriny Waśkowskiej w reżyserii pana Rafała Sabary od razu mi się spodobała. Scenografia to zbieranina przypadkowych, zużytych mebli kuchennych. Mam do takich urządzeń sentyment, budzą wspomnienia. Dziwne, że tamte byle jakie mieszkania były bardziej przytulne niż współczesne: zadbane, dobrane, wyremontowane i kompletnie umeblowane.

Akcja rozwija się w kierunku przeczuwanym: córka - pani Edyta Jungowska - szuka łapczywie mężczyzny swego życia, matka - pani Ewa Dałkowska - usiłuje jej uświadomić, że się poniża w tym szukaniu, snuje fantasmagorie, a tak naprawdę...

Stoi twardo na ziemi, na której córka stanąć za żadne skarby nie chce

I wszystko byłoby dobrze, gdybym w pewnym momencie nie przestała rozumieć, co córka mówi. Pojawił się problem z dykcją w momentach, gdy aktorka wyrażała silne emocje, mówiąc bardzo szybko. Sporo mi z tego powodu umknęło, niestety.

Tagi: teatr
19:15, radocka , Pięknie
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 października 2017
The SQUARE, czyli lustereczko powiedz przecie

Film reklamowany jako komedia wcale komedią nie jest. Widzowie, zgodnie ze zwyczajem komedia = będziemy się śmiać, próbowali raz czy dwa nieśmiało, cicho, ale inni nie dołączali, więc śmiech nie wypalał, nie brzmiał i nie roznosił się jak katar. Po chwili zamarł nam na ustach i już tam pozostał. Dosyć szybko okazało się, że film pełen jest zabawnych sytuacji, satyrycznych scen, dialogów ostrych jak żyletka, a śmiać się nie ma z czego.  

Film, mimo oryginalnej fabuły, zaskakujących scen, inteligentnych bohaterów jest filmem o pustce. Sceny celowo nazbyt długie, zbyt powolne albo powtarzalne; dla widza przyzwyczajonego do cięć, szybkiego montażu, przerywania w najciekawszy momencie, irytujące i niecierpliwiące. Zabieg celowy: gdyby nie ta powolność, odczucia pustki by nie było.

Scena budująca najwięcej napięcia, ta z dzikim zwierzęciem, porusza najbardziej i daje się odczytać jako kapitalna metafora wpuszczenia jednego obcego w inny krąg kulturowy. Nasza polityczna poprawność większości to kolos na glinianych nogach przy eskalacji siły.

Ruben Östlund podarował nam film pełen krzywych zwierciadeł, w których się przeglądamy, a które tłucze, by ranić naszą świadomość.

Puszczanie krwi było onegdaj metodą leczenia chorób. 

Czy teraz się sprawdzi?

 

Tagi: film
18:41, radocka , Pięknie
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 92
Archiwum
O autorze
Zakładki:
Z pamięci i z wyobraźni