Kategorie: Wszystkie | Dziwnie | Pięknie | Sennie | Smutno | Straszno | Śmiesznie
RSS
poniedziałek, 01 kwietnia 2019
DZIĘKI za dotychczas, z nadzieją na zaś

Tylko do końca kwietnia na platformie Bloxa będą widoczne całe blogi, w tym mój. Do listopada, jak obiecują właściciele - same adresy przeniesionych. Przenosiny się udały, praca nad wyglądem wymaga czasu. Notki ukazują się na bieżąco, ładny będzie za jakiś czas. Część moich czytelników już mnie odnalazła, dzięki.

 

Pozostałych zapraszam: https://sztukipiekne.home.blog. 

 

Przeglądam Top 1000 i wpisuję w zakładki nowe adresy moich ulubionych bloxowych znajomych. Fajnie, że nie znikną w odmętach internetu.

 

 

 

09:43, radocka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 marca 2019
Przenosiny, czyli umarł król...

Dobrze byłoby, żebyśmy się tak całkiem nie pogubili w sieci, nasze cenne towarzystwo bloxowe. Póki co, dodaję do zakładek adresy, jeśli ktoś na starym blogu podaje nowy adres. 

Moje nowe miejsce : https://sztukipiekne.home.blog   

Zapraszam.

17:47, radocka
Link Dodaj komentarz »
PARADISO, wcale nie raj

Poniedziałkowa premiera Teatru Tv przyniosła spektakl "Paradiso" autorstwa i reżyserii pana Andrzeja Strzeleckiego.

Artysta w roku 1984 mocno wkroczył na teatralne salony spektaklem dyplomowym studentów warszawskiej PWST "Złe zachowanie", do którego choreografię przygotował pan Janusz Józefowicz. Musicalowa nuta stanie się jego znakiem rozpoznawczym.

Wczorajszy spektakl, osadzony w dwudziestoleciu międzywojennym, wsparła wokalnie pani Katarzyna Dąbrowska. Swingujące przerywniki muzyczne, niezwykle stylowe i eleganckie, kapitalnie wpisywały się w atmosferę tamtych lat. Między nimi toczyły się spotkania i dialogi towarzystwa z najwyższej społecznej półki, kwiatu tamtych lat. Pisarz, minister, hrabina, przemysłowiec, artyści... Najlepsi aktorzy, co ja mówię, wybitni aktorzy w ilości dawno niespotykanej w obsadach, a to: panowie - Jan Englert, Wojciech Pszoniak, Piotr Fronczewski, Piotr Machalica, Sławomir Orzechowski, Tomasz Sapryk, Krzysztof Tyniec, Witold Dębicki... Panie - Ewa Wiśniewska, Dominika Kluźniak, Joanna Pałucka...

Reżyserowane czule i pastelowo i tak odbierane, mimo iż tematyka podskórnych polskich bólów, nieszczęść, nienawiści tamtych lat wyłazi z każdego dialogu. Bereza Kartuska, antysemityzm, faszyzm, nadciągająca wojna... Ale wszyscy trzymają formę. Obietnice poręcza słowo honoru. Zbyt mocne słowa jednego z mężczyzn skontrowane są tekstem: Proszę pana tu są kobiety! A w sytuacji bez wyjścia strzela się sobie w łeb.

Aż żal.

https://vod.tvp.pl/video/paradiso,paradiso,41791453

poniedziałek, 11 marca 2019
Literatura

Wysławiać niewysłowione, opisywać nieopisywalne, porównywać nieporównywalne. Bo wcale nie chodzi o słowa, wcale nie o temat. To się da. Nie da się - wzruszenia, przeżycia, a nawet jeśli, to każde nazwanie je umniejsza, uziemia, banalizuje. Przeżycie nazwane znika, jak przekłuty balon. Dzielisz się nim poprzez słowa, a przecież doskonale wiadomo, że się nie podzielisz, że każdy zrozumie tylko odrobinę, jeśli zrozumie w ogóle. To nie tak jak perfumy, którymi się skropisz. Będą cieszyć ciebie i będą innych i nie będzie ci żal, że znikną, bo przecież można popryskać znowu.

Budujesz siebie na tej ulotności przeżyć i ona jest skałą i powietrzem jednocześnie.

Z tego jesteś i na tym. To twoja siła i słabość.

Uniesienie i upadek.

czwartek, 07 marca 2019
Roma na ROMIE

Znalezione obrazy dla zapytania roma film cdaTak jest dziwnie w kinach poustawiane, że przed Oskarami grają wszędzie wszystko, co nominowane. I jak już wreszcie wiadomo, który film za co nagrodzony, to w kinie żadnego nie uświadczysz. A trudno wyczuć ten właściwy, chodzi się na chybił trafił.

Na "Romę" w reżyserii pana Alfonso Cuarona dotarłam dopiero teraz, upolowawszy seans w kinie studyjnym. Ludzi garstka, za mną dwie psiapsiółki z tych zadbanych oraz w pretensjach. 

Film zaczyna się i toczy niespiesznie, w końcu najsławniejsza telenowela "W kamiennym kręgu", to wynalazek południowoamerykański. Po pół godzinie słyszę: Kurczę, kiedy się w końcu coś zacznie dziać? I sprawdzanie na ekranie telefonu, która godzina. Informacja półgłosem dla wszystkich. Muszą tak ze szczegółami? słychać, gdy na ekranie widać zbiór psich kup. Kiedy akcja  tężeje i przyspiesza, słychać komentarz: No, jaka głupia ta dziewczyna. Takie dobre zwykle są głupie. A kiedy jej chłopak w pełnym negliżu popisuje się przed nią umiejętnościami kendo, czyli walki na kije, słychać: Ty, ale dlaczego on jest zupełnie goły? Spokojnie mógł zostać w majtach. Potem znowu szara codzienność rodziny z czwórką dzieci i dwiema służącymi, i słychać: Piętnasta dwadzieścia osiem, jeszcze tylko pół godziny.

Siedzę martwa jak drewno; gdzie temu filmowi do "Zimnej wojny", która naruszyła moją wrażliwość, nie mówiąc o "Green book'u", który robił z uczuciami co chciał. Wreszcie koniec, zapinamy kurtki. Z tyłu pada pytanie: Nie rozumiem tylko, dlaczego ten film się nazywa "Roma"? Co on ma z Rzymem wspólnego?

Patrzę: to bardzo ładna kobieta była.

I to jej wystarcza.

 

 

Tagi: film
18:36, radocka , Pięknie
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 marca 2019
UCHO IGIELNE, czyli cały Myśliwski

Znalezione obrazy dla zapytania myÅ›liwskiTa książka jest jak spacer po dawno niewidzianych, a wspominanych z sentymentem miejscach. Choć ani razu nie pada nazwa miasta, jak się spędziło tam sporo czasu i poznało parę cenionych tam osób, wiadomo, że chodzi o Sandomierz. Tytułowe "Ucho Igielne", huta, Muzeum Literatury, zamek, no i autor pan Wiesław Myśliwski urodzony niedaleko w Dwikozach, a mieszkający przez lata w tym pięknym mieście. Pisz zawsze o tym, co znasz - to jedna z zasad pisarskich. Stąd akcja różnych książek zwykle dzieje się tam, gdzie mieszkali ich autorzy. 

Pan Wiesław Myśliwski chodzi ścieżkami powojennego Sandomierza, pewnie sporo z jego wtrąceń/anegdot to fragmenty autobiograficzne, choć nie zgadniesz, które. Kto wie, czy postać wiodąca, profesor wyższej uczelni, z jego życiową poniewierką i powojenną drogą zdobywania wykształcenia, głodem i chłodem, nie jest jego drogą. Opowieść, prowadząca czytelnika przez lata jest - jak to u pana Wiesława Myśliwskiego - jakby pretekstem do rozwinięcia kapitalnych anegdot, jak choćby ta o fetowaniu na zamku wiekowego chłopskiego pisarza, autora jedynej książki, czy wizycie w rodzinnym mieście na zaproszenie miejscowych wielbicieli historii. I te przedziwne stancje z jeszcze osobliwszymi ich właścicielami.

Wreszcie czytanie z przyjemnością, bez wertepów interpunkcji i braków korekty. Kilka poprzednich książek to ból zatrzymywania się co chwilę z zastanowieniem: dlaczego tu nie ma przecinka? Chwała dwóm paniom korektorkom z Wydawnictwa Literackiego i ważne, że - dwom, pomyślałam. A potem przyjrzałam się wklejce za okładkami, tam staranny rękopis ołówkowy pisarza. Tak, to pisarz bezbłędnie zna miejsca, gdzie trzeba je wstawić. Ale co się dziwić: przecież to mistrz-polonista.

poniedziałek, 25 lutego 2019
Mahershala! Mahershala!, czyli GREEN BOOK

Znalezione obrazy dla zapytania green book

   Najpierw obowiązkowe pół godziny zawracania głowy reklamami. To forma przemocy wobec klienta, który nie ma jak uciec, gdyż bilet zapłacony. 

Przepiękna dziewczyna w motylej sukni na wietrze, w tle zabytki Rzymu. Przy schodach hiszpańskich słyszymy o delikatności podpasek... Potem bóg ojciec naszej wolności - Józef Piłsudski - podpisuje dokument powołujący bank. Ideały sięgają bruku, a na dokładkę wiadome organy też mają problem z uniesieniem, więc poznajemy lekarstwo. 

Potem już mamy przed oczami wyłącznie ideał. "Green book" w reżyserii pana Petera Farrelly'ego nie zawodzi ani przez chwilę. Główni bohaterowie - czarnoskóry pianista Don Shirley, tu pan Mahershala Ali oraz Frank Vallelonga - tu pan Viggo Mortensen, grają wybitnie. Frank Wara Vallelonga to prostak, ale nie do końca. Don Shirley, tak dystyngowany, że bardziej nie można, przyciąga wzrok bezwzględnie jak magnes. Hipnotyzuje i zachwyca. Łącznikiem tych dwóch skrajnie różnych ludzi jest wrażliwość muzyczna. 

Film jest - górnolotnie mówiąc - o naprawianiu świata. Naprawianiu poprzez naprawianie ludzi. Obaj pasażerowie drogi na południe wzajemnie na siebie wpływają, wzajemnie się kształtują, zmieniają, rozwijają. I to jest piękny i bardzo dziś niedoceniany proces. Wymaga otwartości i czasu. Kto się taki okaże?

A twarz Vallelongi, gdy dojechali na święta do domu i żegnają się, twarz tępawego osiłka zmieniona w niepewną, pełną wątpliwości, jakby więcej rozumiejącą niż przed drogą - bezcenna.

Więcej warta niż pieniądze, które zarobił.

Tagi: film
07:55, radocka , Pięknie
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 lutego 2019
MAŁOMIASTECZKOWY król Dawid

Dawid Podsiadło   Im więcej jest pana Dawida Podsiadły w mediach, im częściej daje się słyszeć co mówi i jak mówi, tym mocniej mam poczucie pokrewieństwa osobowości z panią Katarzyną Nosowską. Pan Dawid sprawia wrażenie człowieka zawstydzonego, skrępowanego światłem, które wyrywa go z mroku prywatności i intymności. Robi co musi, wypowiada się na galach wręczeń, które zwykle wygrywa, ale najchętniej schowałby się w mysią dziurę. Tę dwoistość znajdujemy najjaśniej w tekście utworu "Trofea": (...) Jeszcze kilka przyjemnych płyt/ wyjadę w końcu stąd/ staję się potworem/ bo wtedy czuję, że/ choć jestem tak naprawdę nie ma mnie.

Najnowsza płyta "Małomiasteczkowy", do której artysta napisał ciekawe teksty, wymusiła na nim obnażenie siebie w różnych życiowych sytuacjach, opowiedzenie o sobie rzeczy, które dla wrażliwego, a nieśmiałego człowieka, są bolesne. Sporo mówi o najmłodszym pokoleniu w showbiznesie i życiu. I klasyka: miłość, zdrada, samotność, niepewność jutra.

Słuchając muzyki pana Bartka Dziedzica zastanawiałam się, na czym dziś polega współczesny romantyzm, czy dla dwudziestopięciolatków romantyczna historia to tylko osoba w łóżku obok? Dawid Podsiadło nie ma chyba co do tego pewności, bo albo nie ma fal, albo znajdź mnie potem... Ale jest też inteligentnie dowcipny: (...) A to śmieszne, nie rozumiem ciebie jeszcze/ pani mama chciała żebym więcej niż liceum miał. Z tekstów wyłania się człowiek niepewny, zagubiony, niepotrafiący użyć pięści w sytuacji koniecznej. Ale też zdystansowany do samego siebie i swojej kariery. Na gali Empiku powiedział: Bez przesady z tym Dawidem Podsiadło. 

To sztuka nie zachłysnąć się sobą.

wtorek, 19 lutego 2019
CHORY Z UROJENIA, czyli Kraków na szczycie

Grabowski z oczami

   Wczorajsza premiera w Teatrze Tv to przeniesienie sztuki Moliera z Teatru Słowackiego z Krakowa. Ten smakowity spektakl wyreżyserował pan Giovanni Pampiglione. 

Zastanawiająca jest sugestia, że przedstawienie jest "na żywo". Przeczy temu najbardziej okrągła - moja ulubiona - sylwetka pana Andrzeja Grabowskiego, kreującego rolę tytułową. Dziś już taka nie jest. Na żywo spektakl mógł więc być nagrywany spory czas temu i tak powinno to być podane. 

Oszczędna scenografia, wysmakowane kostiumy z dowcipnym białym giezłem ukrywającym/ukazującym brzuch Argona. Znakomicie zagrane, najmniejszy epizod na najwyższym poziomie. 

 

Jeśli komuś smutno to tu: http://teatrtv.vod.tvp.pl/41204277/chory-z-urojenia-rez-g-pampiglione-18-lutego-godz-2100-premiera-na-zywo

 

wtorek, 05 lutego 2019
EKSPEDYCJA, czyli jak się nie pozjadać nawzajem

Premiera w Teatrze Tv przyniosła nam wczoraj sztukę pana Wiktora Szenderowicza, rosyjskiego scenarzysty, krytycznie spoglądającego na aktualną władzę.

Reżyser pan Wojciech Adamczyk, wespół z ulubionymi swymi aktorami: panią Martą Lipińską i panem Cezarym Żakiem przeniósł tę opowiastkę o meandrach władzy i polityki na ekran. 

W pustynnych okolicznościach przyrody żyje ludożerczy Lud Końca Świata. Jego wódz, tu pan Cezary Żak, kolejnym przyjezdnym idealistom obiecuje, że dadzą się ucywilizować, ale nie dlatego, iż rozumie, że czynią źle. To handel wymienny: wy nam konkretne ciężarówki pełne pomocy humanitarnej, my - przestaniemy zjadać się nawzajem, poprzestając na Karaczurach, plemieniu zza rzeki. Nie mija dużo czasu, gdy aktualny wysłannik Albert, tu pan Adrian Zaremba, dowiaduje się, że poprzedniemu też to obiecywano, po czym dostał ultimatum: albo przyjmie ich zasady, czyli będzie jadł ludzkie mięso, albo - oni go zjedzą. Cwany wódz doskonale wie, że zmiana mentalności ciemnego ludu wiązałaby się z utratą jego wodzowskiego autorytetu. Utrzymuje go w ryzach także poprzez czary odprawiane przez matkę Agunię, tu pani Marta Lipińska, a służące ich rodzinnym interesom. Tym razem jednak sytuacja się komplikuje, gdyż w Albercie zakochuje się jego córka...

Jeśli ta komedia miała być śmiechem przez łzy, to śmiechu nie było, tylko łzy i zaduma. Po kapitalnych "Ludziach i aniołach" tej samej dwójki twórców widać, że można lepiej. Może to kwestia obsady, może fatalna dykcja pana Cezarego Żaka? Może niewykorzystanie vis comica mojego ulubionego ostatnio aktora pana Ryszarda Dracza?

Tagi: teatr
08:50, radocka , Pięknie
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 101
Archiwum
Zakładki:
Z pamięci i z wyobraźni